Reklama

Czy w Otwocku powstanie sortownia odpadów? Karczew krytykuje, Margielski ostro komentuje

Ta inwestycja wywołała sporo kontrowersji, ale krytyka ze strony sąsiedniego samorządu przelała czarę goryczy. Czy będzie nowa sortownia? Dlaczego wybrano teren przy oczyszczalni ścieków?
Czy w Otwocku powstanie sortownia odpadów? Karczew krytykuje, Margielski ostro komentuje
Planowany plac przeładunkowy odpadów w Otwocku wywołał różnicę zdań między samorządami. Z lewej prezydent Otwocka Jarosław Margielski, z prawej burmistrz Karczewa Michał Rudzki. Wizualizacja poglądowa AI.

Po tym, jak w „Przeglądzie” ujawniliśmy plany budowy miejskiego placu przeładunkowego odpadów, inwestycja wywołała sporo emocji. W internecie pojawiły się liczne komentarze, głosy krytyki i ankiety dotyczące planów miasta. Gorąco było również podczas posiedzenia obrad miejskiej komisji inwestycji i gospodarki, w którym uczestniczyli mieszkańcy.

Przypomnijmy, że miejska spółka Otwockie Przedsiębiorstwo Komunalne (OPK) zamierza wybudować plac przeładunkowy na terenie Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, przy ul. Kraszewskiego, niedaleko granicy z Karczewem. Jak udało nam się ustalić, rocznie ma tam trafiać 16 tys. ton odpadów komunalnych, które będą odbierane tylko od mieszkańców Otwocka.

Karczew mówi „nie” inwestycji Otwocka

Sprawa odbiła się echem również w sąsiednim Karczewie, gdzie zwołano nadzwyczajną sesję rady miejskiej. Burmistrz Michał Rudzki skrytykował plany Otwocka, a radni jednogłośnie sprzeciwili się budowie placu przeładunkowego w pobliżu granicy obu gmin. 

Władze Karczewa obawiają się przede wszystkim nieprzyjemnych zapachów i zwiększonego ruchu ciężarówek na ulicach. Burmistrz przypomniał, że mieszkańcy już teraz skarżą się na odór pochodzący z otwockiej oczyszczalni ścieków. Jego zdaniem przed wydaniem decyzji środowiskowej trzeba dokładnie sprawdzić, czy plac przeładunkowy nie będzie kolejnym źródłem uciążliwości.

Prezydent Otwocka zarzuca sąsiadom populizm

Na stanowisko karczewskich radnych odpowiedział prezydent miasta Jarosław Margielski. W obszernym oświadczeniu nie kryje zdziwienia postawą sąsiedniego samorządu. Zarzuca władzom Karczewa, że publicznie krytykują inwestycję, choć wcześniej nikt nie zwrócił się do Otwocka o wyjaśnienie szczegółów tej inwestycji. – Ze zdziwieniem i niedowierzaniem przyjąłem sposób, w jaki poważny organ samorządowy, jakim jest rada sąsiedniej gminy, odniósł się do zamierzeń naszego miasta – komentuje Jarosław Margielski. Prezydent miasta uważa, że karczewscy radni podjęli decyzję bez znajomości rzeczywistych planów Otwocka. – Dlatego tym bardziej działania władz Karczewa oceniam jako mało merytoryczne i populistyczne – stwierdził.

Czy będzie sortownia?

Prezydent Otwocka odniósł się również do obaw związanych z planowanym placem przeładunkowym. – Zaznaczam, że planowana inwestycja będzie wyłącznie punktem przeładunkowym. Odpady będą stamtąd transportowane do sortowni poza granicami Otwocka. Nie należy więc utożsamiać tego przedsięwzięcia ze składowiskiem, sortownią ani instalacją do przetwarzania odpadów! – podkreślił Jarosław Margielski. I zapewnia - Planowane przedsięwzięcie nie będzie wywoływało żadnych uciążliwości odorowych, ani nie będzie w żadnym stopniu oddziaływało negatywnie na środowisko – wyjaśnia prezydent Otwocka. Na razie są to jednak zapewnienia. Trwa postępowanie środowiskowe, które ma określić, jakie warunki musi spełnić planowana inwestycja.

Otwock ma już Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Teraz miasto planuje kolejną inwestycję związaną z gospodarką odpadami. Fot. UM Otwock

Dlaczego wybrano teren przy oczyszczalni ścieków?

Prezydent wyjaśnia, że teren przy ul. Kraszewskiego wybrano ze względu na istniejącą tam infrastrukturę komunalną. Od lat jest tam m.in. stacja zlewna ścieków, do której przyjeżdżają szambiarki z Otwocka i okolicznych gmin. Teren jest też częściowo oddzielony od zabudowy mieszkaniowej obiektami usługowymi. Zdaniem prezydenta miasta taka lokalizacja pozwoli ograniczyć uciążliwości dla mieszkańców. Podkreśla też, że trudno byłoby znaleźć w Otwocku inne miejsce równie odpowiednie do tej inwestycji.

Czy Otwock uwolni się od wysokich opłat za śmieci? 

Jarosław Margielski przypomniał, że przed laty Otwock sprzedał Miejski Zakład Oczyszczania prywatnemu właścicielowi. Zdaniem prezydenta miasta była to bardzo niekorzystna decyzja, ponieważ w umowie znalazły się zapisy ograniczające możliwość prowadzenia przez miejskie spółki działalności konkurencyjnej, m.in. w zakresie odbioru śmieci czy utrzymania zieleni. W rezultacie Otwock uzależnił się od prywatnych firm, które proponowały coraz wyższe ceny za odbiór śmieci. Władze miasta nie miały wielkiego wyboru. Musiały albo zgodzić się na wysokie ceny proponowane przez firmy śmieciowe, albo ryzykować, że mieszkańcy zostaną bez odbioru śmieci. 

Prezydent Otwocka wyjaśnia, że miasto chce w ten sposób uniezależnić się od prywatnych firm odbierających odpady. Budowa własnego placu przeładunkowego ma usprawnić transport śmieci, obniżyć jego koszty, a w efekcie zmniejszyć opłaty, które mieszkańcy Otwocka ponoszą za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. – Co niezwykle istotne, celem miasta nie jest osiąganie zysku finansowego z tego przedsięwzięcia. Naszym priorytetem jest ograniczenie uciążliwości, zapewnienie bezpieczeństwa środowiskowego oraz poprawa jakości usług komunalnych, co do których przez ostatnie lata są poważne zastrzeżenia – podkreśla Jarosław Margielski.

Firmy odpadowe żądają od Margielskiego milionów 

Prezydent Otwocka nie kryje, że od ponad 12 lat walczy z uciążliwą działalnością zakładów odpadowych w Otwocku i okolicznych gminach. Jak podkreśla, wielokrotnie interweniował w tej sprawie i domagał się kontroli firm, na które skarżyli się mieszkańcy. 

Margielski poinformował, że niedawno jedna z właścicielek lokalnych instalacji odpadowych została skazana przez sąd pierwszej instancji na karę pozbawienia wolności (wyrok jest nieprawomocny). Prezydent miasta ujawnił również, że firmy z branży odpadowej pozwały go prywatnie i domagają się od niego około 330 mln zł. Jak podkreśla, mimo tych procesów nie zamierza rezygnować z walki z uciążliwymi zakładami odpadowymi.

Karczew zarabia, Otwock płaci? 

Prezydent Otwocka nie pozostał dłużny władzom Karczewa, które obawiają się większego ruchu ciężarówek po budowie placu przeładunkowego. Przypomniał, że od lat przez Otwock przejeżdżają ciężarówki, które obsługują zakłady przemysłowe w Karczewie. Tiry jeżdżą m.in. ulicami: Żeromskiego, Filipowicza, Matejki, Karczewskiej, Kraszewskiego, Batorego i Narutowicza. Jak zaznacza prezydent miasta, potwierdzają to dane z miejskiego systemu analizy ruchu. 

Jarosław Margielski zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię, że karczewskie przedsiębiorstwa płacą podatki w tamtej gminie. Natomiast Otwock wydaje miliony złotych na remonty i przebudowę ulic, które niszczą również ciężarówki obsługujące karczewskie zakłady. – Czy mieszkańcy Otwocka powinni ponosić wielomilionowe koszty modernizacji dróg, które są intensywnie eksploatowane przez transport ciężarowy obsługujący działalność gospodarczą na terenie sąsiedniej gminy? – pyta retorycznie prezydent Otwocka. Margielski uważa, że ruch ciężarówek z karczewskiej dzielnicy przemysłowej należy skierować na drogę wojewódzką nr 801, aby odciążyć ulice Otwocka i centrum Karczewa. Jak podkreśla, rozmawiał już o tym z radnymi powiatowymi, którzy rozumieją potrzebę wyprowadzenia ruchu ciężarowego z miasta.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama