Kilka dni temu na YouTube ukazał się film zatytułowany „Prawdopodobnie nigdy nie słyszałeś o tym polskim mieście – Otwock”. Jego autorem jest Stuart, Norweg prowadzący kanał „Roaming with Stu”, na którym pokazuje polskie miasta z perspektywy zagranicznego turysty.
Stuart przez cztery lata studiował w Polsce. Wtedy zainteresował się polską kulturą i historią. Dziś odwiedza mniej oczywiste miejsca i pokazuje je oczami obcokrajowca. Wcześniej był m.in. w Gorzowie Wielkopolskim. Jego filmy mają charakter miejskich spacerów. Chodzi po ulicach, ogląda architekturę, zagląda do lokalnych miejsc, rozmawia z mieszkańcami i próbuje mówić po polsku. Sam określa swoje materiały jako „unfiltered urban explorations”, czyli swobodne, bezpośrednie poznawanie miast.
Co zobaczył w Otwocku?
Do Otwocka Stuart przyjechał pociągiem Kolei Mazowieckich. Z dworca ruszył w stronę centrum. Po drodze zatrzymał się przy barze i sklepie Żabka, gdzie spotkał dwóch młodych ludzi. Rozmawiali częściowo po polsku, częściowo po angielsku. Młodzi krótko opowiedzieli Norwegowi m.in. o Gurewiczu, historii miasta i Zofiówce. Na pytanie, jaki jest Otwock, odpowiedzieli, że nie jest ani nudny, ani szczególnie rozrywkowy, ale jego dużą zaletą jest bliskość Warszawy. – Lubię rozmawiać z młodymi ludźmi, bo mają świeże spojrzenie na świat – komentuje Stuart.

Świdermajer na każdym kroku
Norweg idzie dalej przez centrum. Mija teren, na którym organizowana jest m.in. strefa kibica, a potem rusza ul. Andriollego. Jego uwagę przyciąga stary, rozpadający się drewniany budynek w stylu świdermajer. Chwilę później zauważa drewniany przystanek autobusowy, również nawiązujący do charakterystycznej architektury Otwocka. Podoba mu się także duża szachownica ustawiona przy bibliotece. – To jest naprawdę fajne – komentuje.
Zwraca też uwagę na wejście do parku miejskiego przy ul. Filipowicza. – Nawet łuk do parku jest w stylu świdermajera. Widać więc, że miasto jest pod dużym wpływem tego stylu. To naprawdę duża część charakteru tego miasta – mówi Norweg.
Stuart zauważa również coś, co dla mieszkańców Otwocka jest codziennością – dużą liczbę sosen. – Jedną rzeczą, którą można zauważyć w tym mieście, jest to, że nie ma tu zbyt wielu otwartych przestrzeni, ponieważ miasto jest pełne sosen – opowiada.
Kasyno, kawa i stare wille
Norweg spaceruje także po parku miejskim. Ogląda dawny budynek kasyna, w którym dziś mieści się liceum ogólnokształcące. Później zagląda do cukierni inspirowanej stylem świdermajer i zatrzymuje się tam na kawę.

Potem idzie w stronę Gurewicza. Po drodze mija zrujnowany dziś drewniany domek dawnego dróżnika. Natomiast przy ul. Armii Krajowej podziwia też pomnik Iskry, który upamiętnia pilotów Tomasza Pajórka i Mariusza Oliwę. Obydwaj zginęli 11 listopada 1998 r. w katastrofie samolotu TS-11 Iskra w lesie w Soplicowie.
Stuart przechodzi też na drugą stronę torów i spaceruje ulicami Warszawską oraz Kościelną. Tam jego uwagę przyciągają kolejne drewniane wille, a także ruiny willi Julia. Stuart zauważa, że część świdermajerów nadal jest zamieszkana albo użytkowana. Na rogu ul. Kościuszki i ul. Kościelnej trafia m.in. na zabytkowy świdermajer, w którym jest sklep spożywczy. Kupuje tam lody i rozmawia ze sprzedawcą. Ten opowiada mu, że budynek pochodzi z 1890 roku i przypomina, że dawniej właśnie po tej stronie torów rozwijał się Otwock. Dopiero później zabudowa przesuwała się w stronę dzisiejszego centrum.
„Jedno z lepszych miast”
Pod koniec filmu Stuart nie kryje, że Otwock zrobił na nim duże wrażenie. – To jedno z lepszych miast, które odwiedziłem w Polsce – mówi Norweg. Na noc zatrzymuje się w Gurewiczu. Pokazuje swój pokój i duży balkon. – Mam nawet ogromny balkon tylko dla siebie. Jest nawet siatka na gołębie, żeby nie obsrywały całego tarasu – żartuje. Później spaceruje po terenie dawnego pensjonatu i zwraca uwagę na jego wielkość. – To był największy drewniany budynek w dawnych czasach, największy w Europie, a fasada zdecydowanie przypomina mi styl szwajcarski, który mamy także w Norwegii – komentuje Stuart.









Napisz komentarz
Komentarze