– Ciężko się mówi o trudnych rzeczach, ale historia moich dzieci uświadomiła mi, że problem, który ich dotknął, jest również problemem tysięcy dzieci – przyznaje pani Katarzyna, mama 17-letniego Kuby i 16-letniej Karoliny, którzy mieszkają w Otwocku.
Kobieta samotnie wychowuje dwoje nastolatków. Oboje doświadczyli przemocy rówieśniczej i hejtu. Dziś rodzina walczy o ich zdrowie, a mieszkańcy organizują bal charytatywny, by pomóc Kubie w leczeniu.
„Myślałam, że to dojrzewanie”
Karolina była zawsze otwartą, rozmowną dziewczyną. Chętnie opowiadała mamie o swoim dniu i szkolnych wydarzeniach. Z czasem jednak zaczęła się zmieniać. Coraz częściej zamykała się w pokoju, unikała rozmów, miewała wybuchy złości. – Zrzucałam to wszystko na dojrzewanie. Ale to nie było to. I nie mogę sobie do dziś wybaczyć tego, że nie dopytywałam, że była trochę w tym wszystkim sama – opowiada pani Katarzyna.
Prawda wyszła na jaw, gdy pani Katarzyna zauważyła na rękach córki ślady samookaleczeń. Dopiero wtedy Karolina zaczęła mówić o tym, co przeżywała w szkole, że była wyśmiewana, obrażana i izolowana przez rówieśniczki. – „Koleżanki”, które się nad nią znęcały psychicznie, nie miały skrupułów. Potrafiły nazwać ją „suką” na cały głos na szkolnym korytarzu. Izolowały ją od grupy – wspomina matka Karoliny, która zajęła się córką.
Rozpoczęły się wizyty u psychologa i psychiatry, terapia oraz leczenie farmakologiczne. Dziewczyna coraz gorzej znosiła pobyt w szkole, bardzo się stresowała. Przed lekcjami skarżyła się na silne bóle brzucha, czasem już po dwóch godzinach dzwoniła do mamy z prośbą, żeby zabrała ją do domu. – Moje interwencje w szkole nie przynosiły żadnego skutku. Dziewczęta były brane do pedagoga na rozmowę, posiedziały, posłuchały i wszystko spływało to po nich jak po kaczce – wspomina pani Katarzyna.
Dramat, którego żadna matka nie chce przeżyć
Sytuacja stała się tragiczna. Karolina podjęła próbę samobójczą… Trafiła do szpitala, a później na obserwację psychiatryczną. – To była najgorsza noc w moim życiu. Ale udało się – wspomina mama dziewczyny.
Po powrocie do domu Karolina nadal nie zaznała spokoju. Koleżanki, które wcześniej ją prześladowały, zaczęły drwić nawet z jej próby samobójczej i pobytu na oddziale psychiatrycznym. Pani Katarzyna zdecydowała więc, że córka przejdzie na edukację domową, ale nawet wtedy rówieśniczki ją dręczyły. Gdy Karolina pokazała mamie obraźliwe wiadomości głosowe od koleżanek oraz nagranie z TikToka, na którym jedna z dręczycielek życzyła jej śmierci, pani Katarzyna zgłosiła sprawę policji. – To był moment, kiedy uznałam, że im nie odpuszczę, że poniosą konsekwencje tego, co zrobiły – podkreśla mama nastolatki. I tłumaczy, że sprawa trafiła do sądu rodzinnego, który wobec jednej z dziewcząt orzekł zakaz kontaktowania się i zbliżania do Karoliny oraz 80 godzin prac społecznych. Postępowanie dotyczące drugiej osoby nie zostało jeszcze zakończone.
Obecnie 16-letnia Karolina powoli wraca do normalnego życia, choć po traumatycznych doświadczeniach nadal trudno jej zaufać innym ludziom. – Karola w końcu odżyła, z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej – cieszy się jej mama.
„Mamo, dlaczego ja?”
W tym samym czasie z własnymi problemami zmagał się młodszy brat Karoliny, 17-letni Kuba. Nastolatek jest w spektrum autyzmu. Pani Katarzyna tłumaczy, że syn zawsze był spokojny, cichy i zamknięty w sobie. W szkole trudno było mu nawiązywać przyjaźnie. Według jej relacji chłopiec był wyśmiewany, przezywany i nagrywany przez innych uczniów nawet w szkolnej toalecie. Kuba znalazł “swój świat” w internecie. Interesował się muzyką i animacją, tworzył swoje projekty, nawiązywał internetowe znajomości na Discordzie. Większość jego internetowych przyjaciół mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Dzięki bardzo dobrej znajomości angielskiego mógł swobodnie z nimi rozmawiać. Wszystko zmieniło się, gdy powiedział znajomym, że jest w spektrum autyzmu.

– Wtedy wylał się na niego hejt. Hejt w najgorszej możliwej postaci: przerabianie zdjęć, poniżanie, namawianie do samobójstwa, tworzenie fałszywych treści na jego temat, które rozprzestrzeniały się w internecie z prędkością światła – opowiada pani Katarzyna. I tłumaczy, że stan psychiczny chłopca zaczął się pogarszać. Pojawiły się samookaleczenia, interwencje pogotowia, wizyty w szpitalach i kolejne konsultacje psychiatryczne.
„Mamo, co ja złego im zrobiłem?”
Przez półtora roku Kuba korzystał z pomocy psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów. Przyjmował leki, ale według jego mamy leczenie nie przynosiło oczekiwanej poprawy. Od września stan chłopca jeszcze bardziej się pogorszył. Pojawiły się silne ataki paniki, apatia, koszmary nocne i gwałtowne reakcje emocjonalne. Nastolatek stopniowo tracił zainteresowanie swoimi pasjami. Podczas konsultacji w szpitalu psychiatrycznym w Józefowie lekarz rozpoznał u niego zespół stresu pourazowego (PTSD). – Kuba jest szczery, wrażliwy na ludzką krzywdę i nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak został potraktowany. „Mamo, co ja złego im zrobiłem, że mnie tak nienawidzą?”. To mnie jako matkę boli. Boli jak cholera. Nie zasłużył na to – mówi pani Katarzyna. – Najtrudniejsze było patrzenie, jak mój syn stopniowo traci radość życia. Z dnia na dzień widziałam, jak gaśnie. Stopniowo tracił zainteresowanie swoimi pasjami, coraz częściej leżał wpatrzony w jeden punkt. Coraz częściej słyszałam pytanie „mamo, dlaczego ja?” – wspomina mama 17-latka.
Leczenie kosztuje tysiące złotych
Kuba jest pod opieką psychiatry i psychotraumatologa. Korzysta z terapii EMDR oraz terapii mitochondrialnej. Koszty są ogromne. Dwie wizyty u psychotraumatologa tygodniowo to 800 zł. Terapia EMDR kosztuje 900 zł miesięcznie, a mitochondrialna kolejne 1500 zł. Rodzina Kuby zbiera także pieniądze na nieinwazyjny stymulator nerwu błędnego, który ma wspomóc leczenie nastolatka. Samo urządzenie kosztuje około 15 tys. zł. Do tego dochodzą badania i konsultacje w klinice w Rzeszowie. – Koszty całego leczenia są ogromne i dla mnie nie do pokonania – przyznaje mama chłopca. Pani Katarzyna sama wychowuje dwoje dzieci. Jak mówi, proszenie innych o pomoc było dla niej jedną z najtrudniejszych decyzji. – Musiałam schować wstyd w kieszeń i prosić dobrych ludzi o pomoc. Jest to dla mnie bardzo ciężkie. Sama wychowuję Kubę i Karolinę. Nie wiem, skąd biorę siłę na walkę o nich. Mam w sobie tyle determinacji, że poruszam niebo i ziemię – podkreśla.
Kobieta założyła zbiórkę, zorganizowała akcję „Kartka dla Kuby” i zaczęła szukać wsparcia wśród nauczycieli, polityków oraz znanych osób. Chce nie tylko pomóc synowi, ale również zwrócić uwagę na problem przemocy rówieśniczej.
Bal charytatywny w Woli Duckiej
W pomoc rodzinie zaangażowali się również mieszkańcy powiatu otwockiego. W piątek, 13 listopada o godz. 20, w Pałacu Wola Ducka odbędzie się bal charytatywny dla Kuby pod hasłem „Bal przeciwko hejtowi”. Koszt udziału wynosi 250 zł od osoby. Będą gorące posiłki, napoje zimne i gorące, a także fotobudka i drink bar (alkohol we własnym zakresie).
Podczas balu odbędą się również licytacje atrakcyjnych nagród. Będzie można wylicytować m.in. oryginalną koszulkę Legii Warszawa z autografami zawodników, dwudniowy pobyt dla dwóch osób ze śniadaniami w agroturystyce nad Jeziorem Sopień oraz vouchery na masaż Kobido, terapię osteopatyczną i godzinny seans floatingu. Na licytację trafią także vouchery na wizytę na strzelnicy Mini Snajper, wykonanie tatuażu oraz naukę jazdy konnej lub zimowy kulig z ogniskiem dla dwóch osób w stajni w Celestynowie.
Na scenie wystąpi duet muzyki tanecznej Mateuniooo i Kinga Zdybel oraz wokalistka popowa Karolina Stanisławczyk, znana z przeboju „Cliché”. O oprawę muzyczną balu zadba zespół Oryginał i DJ Arturro.
Obowiązują zapisy. Informacji o dostępności miejsc udzielają organizatorzy: Róża pod numerem 503 914 596 oraz Artur pod numerem 790 717 225.
Link do zbiórki – https://pomagam.pl/ck7tgd





Napisz komentarz
Komentarze