Ma zaledwie 12 lat i całe życie przed sobą. Anna Błachnio chodzi do Szkoły Podstawowej nr 2 w Karczewie, ma swoje marzenia, przyjaciół i plany na przyszłość. Dziś jednak zamiast szkolnych spraw i dziecięcych radości, Ania toczy najtrudniejszą walkę o zdrowie i życie.
Wygrana walka…
W 2017 roku u Ani zdiagnozowano złośliwy nowotwór mózgu (CNS neuroblastoma). – To był moment, w którym zawalił nam się świat. Serce pękało, gdy patrzyliśmy, jak nasza córeczka cierpi i musi walczyć z chorobą, której nawet dorośli się boją – mówią rodzice dziewczynki. I dodają, że Ania przeszła operację usunięcia ogromnego guza z lewej półkuli mózgu. Lekarze usunęli zmianę w całości, bez powikłań.
Choroba wróciła, gdy pojawiła się nadzieja
Rodzina miała nadzieję, że najgorsze już za nimi. Niestety niedawno choroba wróciła. W głowie Ani pojawiły się kolejne guzki. Jeden z nich został natychmiast usunięty operacyjnie. Badania potwierdziły najgorsze – odróżnicowany mięsak kości/oponiak anaplastyczny. To agresywna, nieprzewidywalna postać nowotworu. Mimo leczenia guz odrósł w sklepieniu czaszki i znów konieczna była operacja. Chemoterapia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. W ostatnich miesiącach pojawił się kolejny guz. To już trzeci. – Choroba nie odpuszcza, ale my też nie zamierzamy się poddać! Zrobimy wszystko, by uratować naszą córkę i raz na zawsze wygrać z tym nowotworem – podkreśla w rozmowie z „Przeglądem” Mariusz Błachnio, tata Ani.
Walka z chorobą i czasem
Po licznych konsultacjach medycznych rodzina Ani zdecydowała się na leczenie za granicą. Pan Mariusz tłumaczy, że w specjalistycznej klinice w Niemczech lekarze planują przeprowadzić radykalną resekcję guza oraz przeszczep skóry z innego miejsca ciała na głowę. – Taka operacja oznacza dla Ani mniej bólu, mniej cierpienia i jedną, kompleksową operację, zamiast kilku kolejnych zabiegów – mówią rodzice 12-latki. I dodają, że ten zabieg musi odbyć się jak najszybciej. – Nasza córka dzielnie znosi presją czasu i chorobą, ale nie jest jej łatwo – tłumaczy tata dziewczynki. – Obecnie Ania uczy się zdalnie i nie wychodzi z domu, aby uniknąć infekcji przed planowaną operacją – mówi pan Mariusz.
Kosztowna operacja i zbiórka
Leczenie za granicą wiąże się jednak z ogromnymi kosztami. Operacja została wyceniona na 270 tys. zł i wciąż brakuje ponad 220 tys. zł. – Dziś wszystko zależy od ludzi dobrej woli. Jako rodzice robimy dla naszej córki absolutnie wszystko, ale sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć tak ogromnych kosztów. Prosimy o wsparcie finansowe, by Ania mogła przejść operację za granicą. Każda, nawet najmniejsza wpłata ma ogromne znaczenie. Teraz liczy się nie tylko wsparcie finansowe, ale i czas, bo termin operacji został wyznaczony na 27 lutego. Musimy zdążyć – apelują rodzice dziewczynki.
AKTUALIZACJA: 17 lutego.
Brakuje już tylko 20 tys. zł!
Dzięki ogromnej hojności darczyńców 12-letnia Ania jest już prawie o krok od ratującej życie operacji za granicą. Dołóż swoją cegiełkę i pomóż Ani.
Link do zbiórki i bezpośredniej wpłaty darowizny – https://www.siepomaga.pl/anna-blachnio
W mediach społecznościowych są prowadzone licytacje na rzecz Ani - Licytacje dla Ani Błachnio z Karczewa






























Napisz komentarz
Komentarze