Reklama

Miał dożywotni zakaz, a jeździł codziennie. Prokuratura chciała aresztu, sąd był łaskawszy

Na widok patrolu spanikował! Policjanci od razu wiedzieli, że coś jest nie tak.
Miał dożywotni zakaz, a jeździł codziennie. Prokuratura chciała aresztu, sąd był łaskawszy

Kilka dni temu, kiedy policjanci patrolowali ulice Otwocka, zwrócili uwagę na kierowcę citroena. Mężczyzna na widok radiowozu zareagował nerwowo. Zamiast jechać dalej, nagle zaczął cofać, próbując zniknąć stróżom prawa z oczu. To tylko upewniło policjantów, że coś jest nie tak. Po chwili zatrzymali kierowcę do rutynowej kontroli. 

Początek lawiny problemów 

Już pierwsze minuty rozmowy mundurowych z 31-latkiem wyjaśniły, jaki jest powód jego zdenerwowania. Mieszkaniec powiatu otwockiego przyznał, że nie posiada prawa jazdy. Jak się jednak okazało po sprawdzeniu w policyjnej bazie danych to był dopiero początek jego problemów. – Kierowca miał dożywotni, sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych – podkreśla podkom. Patryk Domarecki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. I dodaje, że 31-latek został też zbadany na zawartość w organizmie alkoholu i narkotyków. – Mężczyzna był pod wpływem marihuany i amfetaminy – mówi podkomisarz Domarecki. 

Monitoring nie kłamie 

Policjanci sprawdzili też, czy kierowca częściej lekceważył wymiar sprawiedliwości. Okazało się, że tak. Funkcjonariusze wykorzystali system miejskiego monitoringu, który wykazał, że w ostatnich dniach 31-latek regularnie wsiadał za kierownicę, mimo, że nie powinien. Dzięki zabezpieczonym nagraniom funkcjonariusze postawili mężczyźnie siedem dodatkowych zarzutów za złamanie zakazu prowadzenia pojazdów. 

Recydywista z „bogatą” kartoteką 

W trakcie dochodzenia wyszło na jaw, że 31-latek to recydywista, który kompletnie lekceważy prawo. W przeszłości był już wielokrotnie skazywany za kradzieże, posiadanie narkotyków, piractwo drogowe oraz notoryczne łamanie sądowych zakazów. – Mężczyzna spędził w zakładach karnych łącznie 4 lata i 3 miesiące, a na wolność wyszedł pod koniec stycznia tego roku – mówi podkomisarz Patryk Domarecki. 

Sądowa pobłażliwość? 

Choć policja i prokuratura domagały się tymczasowego aresztu ze względu na bezczelność recydywisty, sąd w Otwocku był łaskawszy. Mimo mocnych dowodów i faktu, że wcześniejszy dozór nic go nie nauczył, mężczyzna został na wolności. Zamiast za kratki, dostał jedynie kolejny dozór, zakaz wyjazdu z kraju oraz sądowy nakaz zachowania trzeźwości. 

Fot. KPP Otwock

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama