We wtorek po godz. 21.30 służby ratunkowe zostały wezwane do zdarzenia w małym parku tzw. małpim gaju przy ul. Powstańców Warszawy w centrum Otwocka, gdzie pomocy medycznej wymagał 47-letni mieszkaniec Otwocka.
Awantury i bijatyki w centrum miasta
Mały park w centrum to popularne miejsce, gdzie wieczorami przesiaduje tam nie tylko młodzież, ale też starsi mieszkańcy, w tym obywatele Ukrainy. – Nikt nie panuje nad tym, co dzieje się w „małpim gaju”. Mimo monitoringu często dochodzi tam do awantur i bójek. Zdarzało się, że podczas kłótni ludzie rzucali nawet kamiennymi kostkami – mówi w rozmowie z „Przeglądem” pani Katarzyna. I dodaje, że okoliczni mieszkańcy boją się tamtędy chodzić. – Wieczorami naprawdę strach przechodzić przez ten park. Nawet w dzień dochodzi tam do wyzwisk i kłótni, a przecież jest tam miejsce, gdzie bawią się dzieci i czas spędzają całe rodziny – podkreśla nasza Czytelniczka. I dodaje, że mieszkańcy tak często dzwonią na policję, że mundurowi nie zawsze przyjeżdżają.
Mieszkańcy mówią o pobiciu
Kilka dni temu w „małpim gaju” doszło do tragedii – w tej sprawie otrzymaliśmy wiele telefonów. Wśród mieszkańców jednak krążą różne wersje wydarzeń. Niektórzy twierdzą, że 47-latek został skatowany na śmierć. – To straszne, bo K. (dane do wiadomości redakcji) był znany w okolicy. Naprawiał mieszkańcom rowery, wielu ludzi go kojarzyło. W ostatnich latach K. miał jednak problem z alkoholem – mówi jeden z naszych Czytelników, poruszony tą tragedią.
Co się stało w parku?
O szczegóły tej sprawy zapytaliśmy Komendę Powiatową Policji w Otwocku i Prokuraturę Okręgową Warszawa Praga. Na tym etapie sprawy policja studzi spekulacje, które krążą wśród mieszkańców. – Zgłoszenie wpłynęło około godz. 21.30. Dotyczyło 47-letniego mężczyzny, który oddychał, ale leżał przy ławce w parku przy ul. Powstańców Warszawy i wymagał pomocy. Na miejsce skierowano policję oraz pogotowie ratunkowe – mówi nam mł. asp. Marcin Jabłoński z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. I dodaje, że stan zdrowia mężczyzny gwałtownie się pogorszył. Ratownicy przez dłuższy czas prowadzili reanimację 47-latka, jednak bez skutku. Lekarz stwierdził zgon.
Czy doszło do pobicia?
Na miejsce wezwano także prokuratora. Śledczy zabezpieczyli ślady. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych. Nie miał obrażeń, które mogłyby wskazywać na udział osób trzecich – podkreśla mł. asp. Marcin Jabłoński. Policja nie potwierdza więc informacji, jakoby 47-latek został pobity na śmierć. Śledczy nadal wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia. Pomóc w tym może miejski monitoring zainstalowany w parku. Kluczowe dla sprawy będą także wyniki sekcji zwłok. Nadal czekamy na odpowiedź prokuratury. Jak tylko ją otrzymamy, zaktualizujemy artykuł.
























Napisz komentarz
Komentarze