W powiecie otwockim zaplanowano szeroką redukcję populacji dzików, które spacerują po miastach. Decyzje w tej sprawie wydało Starostwo Powiatowe w Otwocku, które chce odstrzału łącznie 400 zwierząt. Na pierwszy ogień idzie Józefów, potem Otwock i gm. Karczew. Władze powiatu tłumaczą decyzję rosnącą liczbą dzików, które przestały się bać ludzi i swobodnie spacerują po ulicach, osiedlach, parkingach czy posesjach mieszkańców.
Pierwszy odstrzał dzików ma być na obrzeżach Józefowa, gdzie z rąk myśliwych może zginąć 100 dzików, w Otwocku – 200 a w gm. Karczew – 100. – Decyzja dotycząca odstrzału dzików jest ostateczna i będzie realizowana przez miasto. Została trzykrotnie utrzymana w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze – podkreśla starosta otwocki Tomasz Laskus. I dodaje, że przez lata problem odstrzału dzików był blokowały przepisy dotyczące finansowania takich działań przez samorządy. Dlatego – jak już wcześniej informowaliśmy – starostwo zdecydowało się na rozwiązanie, które polega na wykonywaniu odstrzału w zamian za tuszę zwierzęcia, co pozwala uniknąć kosztów dla gmin.
Czy będzie kara za niewykonanie odstrzału?
Jak ustaliliśmy w starostwie, decyzja o odstrzale dzików w Józefowie obowiązuje do końca marca. – Jeśli do tego czasu samorząd nie przeprowadzi akcji, to po prostu wygaśnie możliwość wykonania tej decyzji w danym terminie – wyjaśnia starostwo. I tłumaczy, że sama decyzja daje samorządowi zielone światło do legalnego uporania się z problemem dzików w mieście i za jej niewykonanie nie ma sankcji. Dlatego aby ułatwić samorządowi przeprowadzenie odstrzału redukcyjnego, starostwo wskazało również myśliwych, którzy mogą wykonać odstrzał na obrzeżach miasta.
Pięć stref. Gdzie mają paść strzały?
Starostwo wyznaczyło pięć stref w granicach Józefowa, gdzie myśliwi będą mogli strzelać do dzików. Obejmują one głównie obrzeża miasta, okolice trasy 801, terenów wzdłuż rzeki Świder i ulic położonych bliżej lasu. Specjalnie dla Czytelników publikujemy ulice (i ich okolice) gdzie wyznaczono strefy odstrzału.
Strefa nr 1 – okolice ul.: Asnyka i Złotej Jesieni (na pograniczu Falenicy i Michalina).
Strefa nr 2 – ul.: Wczasowej, Wiejskiej, Letniskowej, Rejtana i Wilsona, a także okolice Klimatycznej, Wiązowskiej, Szucha i Grzybowej.
Strefa nr 3 – ciągnie się wzdłuż ul. Wiązowskiej i rzeki Świder (od ujścia Mieni) aż do linii kolejowej, klubu Józefovia i ul. Żurawiej.
Strefa nr 4 – ul.: Owalna i Walentego oraz tereny wzdłuż trasy 801 i rzeki Świder, między innymi w pobliżu hotelu.
Strefa nr 5 – ul.: Graniczna, Puszkina, Lisia, Wawerska i Polna, a także okolice Radosnej, Kempingowej.
Czy urzędnicy przespali najlepszy moment na odstrzał?
Akcję redukcyjnego odstrzału w wyznaczonych strefach mają prowadzić myśliwi z lokalnych kół łowieckich lub ci wskazani przez starostwo. Tyle że mieszkańcy nie kryją obaw. – Nawet jeśli mają strzelać nocą, to skąd mam wiedzieć, że wracając do domu nie wejdę akurat w teren, gdzie będzie prowadzony odstrzał? Z jednej strony można się bać latających kul, a z drugiej spłoszonych dzików uciekających przed myśliwymi – mówi nam pan Dariusz, który skontaktował się z naszą redakcją. Inna nasza Czytelniczka zwraca uwagę, że urzędnicy przestali właściwy termin. – Robi się już ciepło i coraz więcej osób spaceruje nad Świdrem. Jak urzędnicy sobie wyobrażają odstrzał? Że całe miasto nagle przestanie wychodzić z domu, bo uznali, że wiosna to dobry moment na taką akcję? Przecież lochy są już w ciąży albo zaraz przywędrują do miasta z warchlakami – komentuje pani Joanna z Józefowa (nazwisko do wiadomości redakcji). – Dlaczego nie zrealizowano odstrzału zimą?
Czy myśliwi będą polować z termowizją?
Po serii pytań od naszych Czytelników o szczegóły planowanej akcji zwróciliśmy się zarówno do Urzędu Miasta Józefowa, jak i do otwockiego starostwa. Pytaliśmy m.in. o to, kiedy i jak ma wyglądać odstrzał, czy myśliwi będą korzystać z noktowizji albo termowizji, czyli sprzętu, który pozwala zobaczyć zwierzę w ciemności. Starostwo odpowiedziało, że wydało decyzję, ale za organizację i sposób przeprowadzenia odstrzału odpowiada już miasto.
Z kolei Urząd Miasta Józefowa przesłał dość ogólną odpowiedź. Poinformował, że zgodnie z decyzją starosty redukcyjny odstrzał 100 dzików na terenie miasta ma zostać przeprowadzony w marcu, i samorząd jest zobowiązany do wykonania tej decyzji. Urzędnicy dodali też, że analizowano inne sposoby ograniczenia populacji dzików, takie jak odławianie i przenoszenie zwierząt, ale wykluczają je przepisy związane z ASF, czyli afrykańskim pomorem świń. Jak przekazał urząd, osoby uprawnione do przeprowadzenia odstrzału zostały wskazane w decyzji starosty. – Działania mają być prowadzone wyłącznie nocą, na wyznaczonych obszarach i z zachowaniem dodatkowych ograniczeń, w tym w odległości co najmniej 150 metrów od zabudowań mieszkalnych oraz nie mniej niż 500 metrów od miejsc publicznych zgromadzeń w czasie ich trwania – wyjaśnia rzecznik prasowy UM Józefów Adam Rotter. I dodaje, że dla miasta bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem, a sam odstrzał będzie prowadzony zgodnie z zasadami bioasekuracji.

Czego obawiają się sami myśliwi?
Odstrzał dzików na obrzeżach miast budzi emocje nie tylko wśród mieszkańców, ale także w samym środowisku myśliwych. Niektórzy wprost przyznają, że nie chcą strzelać w pobliżu zabudowań, bo obawiają się, że taka akcja może skończyć się tragedią. – W takich warunkach myśliwy może, a nawet powinien korzystać z urządzeń takich jak noktowizor. To musi być ktoś doświadczony, dobrze obyty z bronią i potrafiący przewidzieć zachowanie zwierząt, możliwe drogi ich ucieczki, a także ewentualne komplikacje podczas strzału, choćby ryzyko rykoszetu – mówi anonimowo w rozmowie z „Przeglądem” myśliwy z powiatu otwockiego. I dodaje, żę zastrzelone dziki z terenów miejskich raczej nie będą miały większej wartości użytkowej, bo takie dziki żywią się w śmietnikach i odpadkami, dlatego często są w gorszej kondycji, bywają chore albo zarobaczone. Dlatego, jak słyszymy, zastrzelone dziki z miasta najpewniej nie trafią do normalnej sprzedaży, tylko zostaną przeznaczone na paszę albo karmę dla psów czy kotów.
Myśliwy zwraca uwagę, że choć dziki są odstrzeliwane podczas zwykłych polowań w lasach, to i tak jest ich już dużo i wiele z nich przychodzi do miast. – To las powinien być ich domem, a nie miasto. To nie jest normalne, że spacerują po ulicach i śpią pod blokiem – podkreśla nasz rozmówca. I zaznacza: – Decyzja o odstrzale redukcyjnym jest dobra, ale to tylko chwilowe rozwiązanie. Starostwo powinno mieć zatrudnionego na stałe myśliwego, który będzie mógł reagować na bieżąco. Nie tylko wtedy, gdy np. umierające ranne zwierzę cierpi po wypadku, ale także wtedy, gdy dziki zaczynają regularnie wchodzić do miasta. Chodzi o to, żeby nie czekać, aż problem zrobi się duży i trzeba będzie organizować masowy odstrzał, który potem budzi obawy mieszkańców – tłumaczy nasz rozmówca.






























Napisz komentarz
Komentarze