Rano podjechać pod dworzec, zostawić samochód i pobiec na pociąg. Tak od lat robi wiele osób. Tyle że duży plac przy peronach, na którym codziennie stoją dziesiątki aut, formalnie parkingiem nie jest. Kierowcy sami zaczęli wykorzystywać ten teren do parkowania. Teraz miasto potrzebuje go pod inwestycję przy dworcu – budowę zajezdni autobusowej i węzła przesiadkowego.
Nowy zakaz
To oznacza, że kierowcy nie będą mogli już tam parkować. Kilka dni temu przy wjeździe na dziki parking od strony ul. Orlej i Świderskiej pojawiła się duża tablica. Wynika z niej, że od 24 sierpnia teren jest placem budowy. Kierowcy dostali też wyraźne ostrzeżenie – samochód zostawiony na terenie objętym zakazem lub w miejscu, w którym utrudnia roboty, może zostać odholowany na koszt właściciela.
Tyle że w piątek, 28 sierpnia, na placu nadal stało kilkadziesiąt samochodów. I trudno się temu dziwić. W pobliżu dworca nie ma innego tak dużego parkingu.
„Problem przeniesie się do centrum”
W tej sprawie napisał do nas pan Michał (nazwisko do wiadomości redakcji). Jego zdaniem po zamknięciu placu problem szybko przeniesie się na całe centrum. – Codziennie przy peronach zostawianych jest kilkaset samochodów. Największy tłok zaczyna się jesienią, wraz z początkiem roku szkolnego – komentuje nasz Czytelnik. Pan Michał przypomina też, że po drugiej stronie torów, od ul. Warszawskiej zlikwidowano część parkingu, aby – na czas modernizacji linii kolejowej do Wawra – zrobić tymczasowy przystanek dla zastępczej komunikacji autobusowy, a także postój taksówek. Pan Michał podkreśla, że łącznie po obu stronach peronów kierowcy stracą łącznie ponad 75 proc. miejsc postojowych.
Gdzie teraz parkować?
Samochody, które do tej pory stały przy dworcu, przecież nie znikną. Kierowcy zaczną szukać miejsca na ulicach i parkingach w centrum. Miejsca postojowe są m.in. przy ul. Kupieckiej, Andriollego, Powstańców Warszawy, Staszica czy Karczewskiej. Na razie wolne miejsca jeszcze są, ale powoli zaczyna się wyścig o parking – kto pierwszy, ten lepszy. Pan Michał nie kryje irytacji. – Czy urzędnicy naprawdę tego nie widzą? Dla kogoś, kto pracuje w Otwocku i nie musi codziennie dojeżdżać na pociąg, ten problem może po prostu nie istnieć, ale dla setek mieszkańców to duży problem – komentuje pan Michał.
Parking będzie, ale kiedy?
Docelowo kierowcy odzyskają możliwość parkowania przy peronach. W miejscu dzikiego parkingu powstanie nowy węzeł przesiadkowy z zajezdnią autobusową, przystankami i parkingiem na około 100 samochodów. Problem w tym, że najpierw trzeba go wybudować. Inwestycja ma potrwać prawie dwa lata. Do tego czasu kierowcy nie mają innego wyjścia, jak szukać miejsca w okolicy.




Napisz komentarz
Komentarze