Każdej wiosny wraca ten sam problem – wypalanie traw i nieużytków. Choć wielu osobom wciąż wydaje się, że to tylko sucha roślinność, taki ogień potrafi rozprzestrzenić się błyskawicznie. W efekcie płoną pola, rowy i łąki, giną zwierzęta, czasem zagrażając też ludziom i terenom zabudowanym. Część takich pożarów to efekt celowego podpalania, część wynika z bezmyślności, ale w praktyce skutek bywa ten sam – ogień szybko wymyka się spod kontroli.
W ostatnim czasie straż pożarna otrzymuje dziesiątki zgłoszeń dotyczących płonących łąk i nieużytków. Od marca strażacy z PSP i OSP interweniowali już ponad 70 razy na terenie powiatu otwockiego. – Najwięcej pożarów na nieużytkach wybucha w gminie Karczew, zwłaszcza w okolicach trasy 801 i terenów nad Wisłą. Wiele zgłoszeń dotyczy też gminy Sobienie Jeziory. Do pożarów dochodziło również w innych gminach: Celestynowie, Osiecku, Wiązownie, Kołbieli – mówi nam asp. Bartłomiej Baran, oficer prasowy KP PSP w Otwocku. I dodaje też, że w Józefowie i Otwocku takie pożary zdarzają się sporadycznie albo nie ma ich wcale.
Strażacy przypominają, że wypalanie traw jest nie tylko niebezpieczne, ale też niezgodne z prawem. W takich pożarach giną małe zwierzęta, ptasie gniazda i owady, a ogień bardzo szybko może przenieść się na pobliskie pola, lasy czy zabudowania.




























Napisz komentarz
Komentarze