Początek września to czas, kiedy coraz więcej osób zagląda do lasu nie tylko na spacer, ale też w poszukiwaniu pierwszych grzybów. W powiecie otwockim wybór jest spory – od lasów na obrzeżach Otwocka po okolice Wiązowny, Kołbieli i Osiecka. Grzybiarze coraz częściej sprawdzają swoje ulubione miejscówki. Jak donoszą nasi Czytelnicy, można już znaleźć podgrzybki, borowiki, maślaki i koźlarze. Na pełne koszyki trzeba jednak jeszcze trochę szczęścia.
Gdzie nie wolno zbierać grzybów?
W powiecie otwockim trzeba zwrócić szczególną uwagę na tereny chronione. Samo wejście na teren Mazowieckiego Parku Krajobrazowego nie oznacza zakazu grzybobrania. Inaczej jest jednak w rezerwatach przyrody – tam grzybów zbierać nie wolno.
Przed wyprawą warto więc sprawdzić, czy miejsce, do którego się wybieramy, nie znajduje się w granicach rezerwatu. W naszych okolicach takich terenów jest sporo.
Koszyk zamiast reklamówki?
Na grzyby najlepiej zabrać przewiewny koszyk. Foliowa reklamówka nie jest dobrym pomysłem, ponieważ grzyby szybko się w niej zaparzają i psują.
Przyda się także niewielki nóż, naładowany telefon, długie spodnie i środek przeciw kleszczom. Jeśli jedziemy do lasu, którego dobrze nie znamy, warto zapisać w telefonie miejsce, w którym zostawiliśmy samochód. Podczas grzybobrania łatwo stracić orientację, zwłaszcza gdy kolejne leśne drogi wyglądają bardzo podobnie.
Jakie grzyby zbierać?
Zasada jest prosta: do koszyka powinny trafiać tylko te grzyby, które potrafimy bez żadnych wątpliwości rozpoznać. Początkującym najłatwiej zacząć od grzybów rurkowych, czyli takich, które pod kapeluszem mają charakterystyczną warstwę przypominającą gąbkę. Do tej grupy należą m.in. prawdziwki, podgrzybki, koźlarze i maślaki. Nie oznacza to jednak, że każdy grzyb z „gąbką” jest jadalny. Jeśli nie jesteśmy pewni, co znaleźliśmy, lepiej zostawić okaz w lesie.
Wykręcać czy wycinać?
To pytanie od lat dzieli grzybiarzy. W praktyce grzyba można zarówno delikatnie wykręcić, jak i nisko wyciąć. Najważniejsze, żeby nie rozgrzebywać ściółki i nie uszkadzać grzybni.
Wykręcenie całego owocnika ma dodatkową zaletę – pozwala obejrzeć również podstawę trzonu. Przy niektórych gatunkach może mieć ona duże znaczenie przy rozpoznawaniu grzyba.
Robaczywy grzyb jest bezpieczny?
Wciąż można spotkać się z przekonaniem, że jeśli grzyba jedzą robaki albo ślimaki, to człowiek również może go bezpiecznie zjeść. To nieprawda. Zwierzęta mogą żerować także na gatunkach trujących.
Do domu nie warto zabierać również bardzo starych, miękkich, spleśniałych czy mocno zaczerwionych okazów.
Nie działają także popularne domowe „testy” z cebulą czy srebrną łyżeczką. Ich kolor nie powie nam, czy do garnka przypadkiem trafił trujący grzyb.
Dlatego najważniejsza zasada grzybiarza pozostaje niezmienna: nie znasz – nie zbieraj. Masz wątpliwości – zostaw w lesie.

Napisz komentarz
Komentarze