Jezioro Rokola w gminie Karczew od lat przyciąga osoby, które chcą odpocząć nad wodą, łowić ryby, grillować albo popływać na SUP-ie czy kajakiem. Wzdłuż brzegów jest kilka dzikich plaż, ale największą popularnością cieszy się ta od strony ul. Wiślanej, na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Otwocku Wielkim. Nie ma tam strzeżonego kąpieliska, ratownika ani podstawowej infrastruktury, nawet toalety. Mimo to latem przyjeżdżają tam nie tylko mieszkańcy z naszej okolicy, ale też osoby z Warszawy, Piaseczna czy Wilgi. Na ul. Wiślanej dziesiątki samochodów, a na plaży zostaje sterta śmieci.
Co miało powstać na plaży nad jeziorem?
Gmina Karczew od kilku lat miała plany, żeby uporządkować i zagospodarować teren przy plaży nad Rokolą na wysokości ul. Wiślanej. W 2022 roku burmistrz Michał Rudzki pokazał w mediach społecznościowych koncepcję zagospodarowania terenu plaży, przygotowaną we współpracy z sołtys Otwocka Wielkiego Katarzyną Kunatkowską. Była to rozbudowana i piękna wizja strefy rekreacyjnej z drewnianym deptakiem, miejscem do siatkówki plażowej, hamakami, siłownią plenerową, punktem widokowym, ławkami i dodatkową zielenią. Za przygotowanie koncepcji gmina zapłaciła około 19 tys. zł. Żeby jednak móc zrealizować te plany, gmina potrzebowała zgody Ministerstwa Kultury oraz umowy użyczenia z Muzeum Narodowym, do którego należy teren zespołu pałacowo-parkowego. Samorząd zapowiadał też, że będzie szukał zewnętrznego dofinansowania na realizację inwestycji.

Ostatecznie gmina zajęła się przede wszystkim fragmentem ul. Wiślanej, która prowadzi w kierunku plaży nad jeziorem. W 2025 roku powstała tam nowa asfaltowa droga z miejscami postojowymi. Inwestycja kosztowała gminę około 200 tys. zł i została częściowo sfinansowana z pieniędzy samorządu województwa mazowieckiego.
„Ta plaża zawsze była otwarta”
Z planów stworzenia strefy rekreacyjnej nad Rokolą ostatecznie nic nie wyszło. Jest nawet gorzej. Kilka dni temu teren przy popularnej plaży od ul. Wiślanej został odgrodzony siatką, a przy wejściu pojawiły się tablice z zakazem wstępu. Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim, które zarządza tym terenem, poinformowało, że nie można już tam wchodzić. Dla wielu osób, które od lat przyjeżdżają nad Rokolę, była to niemiła niespodzianka.
– Byłem tu wczoraj i zobaczyłem prowizoryczne ogrodzenie z siatki oraz tablice z zakazem wstępu. Aż ręce opadają, kiedy człowiek coś takiego widzi. Przecież ta plaża zawsze była otwarta, nawet wtedy, kiedy przyjeżdżał tu prezydent Polski Lech Wałęsa – mówi w rozmowie z „Przeglądem” pan Andrzej, którego spotkaliśmy nad Rokolą (nazwisko do wiadomości redakcji). – To miejsce powinno być zagospodarowane i dostępne dla ludzi. Przecież gmina miała plany wobec tej plaży, zrobiła też nową drogę. I co? Pieniądze wydano, a teraz dojście do plaży jest zagrodzone. To po co było to wszystko? – zastanawia się nasz rozmówca.
Na reakcję plażowiczów nie trzeba było długo czekać. Następnego dnia siatka była już zniszczona. Sprawa została zgłoszona na policję.

Dlaczego plaża została nagle zamknięta?
Dlaczego dojście do plaży zostało zagrodzone właśnie teraz? Czy muzeum zamierza ponownie zabezpieczyć teren? Co stało się z planami stworzenia nad Rokolą strefy rekreacyjnej? O to zapytaliśmy Urząd Miejski w Karczewie oraz Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim.
Okazuje się, że Urząd Miejski w Karczewie pod koniec lipca wysłał pismo do Muzeum Narodowego w Warszawie, w którym poinformował, że gmina rezygnuje z planowanej inwestycji nad Rokolą. Samorząd napisał też, że decyzja wiąże się z koniecznością likwidacji niestrzeżonego kąpieliska. Urzędnicy dodali, że „w obliczu ostatnich wydarzeń ważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa” (najpewniej chodziło o zdarzenie nad jeziorem Moczydło w Karczewie, gdzie przy rodzicach topiła się 6-letnia dziewczynka).
Co więcej, gmina napisała wprost, że naprawa ogrodzenia „skutecznie uniemożliwi wejście na teren muzeum i dzikiej plaży”. Muzeum potwierdza, że właśnie pismo z Urzędu Miejskiego w Karczewie przesądziło o zamknięciu dostępu do tego miejsca.
Kto odpowie za dziką plażę?
– Po rezygnacji gminy z planowanej inwestycji nad Rokolą muzeum naprawiło stare, uszkodzone ogrodzenie i odcięło dojście do plaży od strony ul. Wiślanej – tłumaczy Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim. I podkreśla, że chodzi również o odpowiedzialność za teren. – Nad Rokolą nie ma ratownika, obowiązuje zakaz kąpieli, ale część osób nadal wchodzi do wody. Zdarzało się też niszczenie tablic ostrzegawczych – wyjaśniają przedstawiciele placówki. I zastrzegają, że muzeum nie prowadzi kąpieliska i nie ma możliwości, żeby je tam zorganizować.
Problemem są również nielegalne paleniska w pobliżu plaży oraz śmieci. Do tej pory ich odbiorem zajmowała się gmina. Po wycofaniu się samorządu odpady nie będą już stamtąd odbierane przez Grupę Remontową. – Gdyby gmina nie wycofała się z dalszej współpracy i planów dotyczących tego miejsca, plaża nadal byłaby dostępna na dotychczasowych zasadach – zapewnia Muzeum Wnętrz. – Liczymy również na to, że w przyszłości wspólnie z gminą Karczew uda się nam wypracować takie rozwiązanie, które pozwoli bezpiecznie udostępnić plażę nad jeziorem Rokola mieszkańcom okolicy – podkreśla dyrekcja muzeum.
Co na to gmina Karczew?
Burmistrz Michał Rudzki odpowiada krótko, że gmina nie dzierżawiła terenu z plażą. – Gmina Karczew nie miała zawartej żadnej umowy dzierżawy tego terenu z Muzeum Narodowym. Na ten moment skupiamy się na projektowaniu i rewitalizacji terenów wokół jeziora Moczydło, którego właścicielem jest gmina Karczew – mówi nam Michał Rudzki. I dodaje, że ewentualne decyzje dotyczące zagospodarowania terenu nad Rokolą mogą zapaść dopiero w dalszej perspektywie, po konsultacjach z mieszkańcami sołectwa.
Czy teren będzie ogrodzony?
Muzeum Wnętrz podkreśla, że zamknięcie terenu nie było łatwe ze względu na przyzwyczajenia osób, które od lat przyjeżdżały na plażę. Jak tłumaczy, zdecydowały jednak względy bezpieczeństwa i obowiązujące przepisy. Na razie nie wiadomo, jak ostatecznie zostanie zabezpieczony teren. Jeśli jednak muzeum zdecyduje się na solidniejsze ogrodzenie, dotychczasowi plażowicze mogą już nie mieć po co przyjeżdżać w to miejsce. Problem w tym, że plażowicze też nie odpuszczą. Tyle że część z nich już pokazała, że nie zamierza łatwo zrezygnować z dostępu do tej plaży.






Napisz komentarz
Komentarze