Poród w łazience i awantura w szpitalu w Międzylesiu. Dyrekcja ujawnia nowe szczegóły

Sprawa wywołała ogromne emocje i falę krytyki pod adresem szpitala. Co naprawdę wydarzyło się w Międzylesiu?
Poród w łazience i awantura w szpitalu w Międzylesiu. Dyrekcja ujawnia nowe szczegóły
Dyrekcja szpitala w Międzylesiu przedstawiła swoją wersję wydarzeń.

Źródło: Międzyleski Szpital Specjalistyczny

Narodziny dziecka to jeden z najważniejszych momentów w życiu rodziców. Towarzyszą mu duże emocje, niepewność i troska o zdrowie matki i noworodka. W takich chwilach szczególnie ważne jest poczucie bezpieczeństwa i pewność, że w razie potrzeby można liczyć na pomoc medyczną. W jednym ze szpitali w naszej okolicy doszło jednak do wydarzeń, które wywołały ogromne emocje. 

Poród, który wstrząsnął rodziną

W czwartek, 1 października, ciężarna kobieta zgłosiła się do Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Bursztynowej w Wawrze, ponieważ zaczęła odczuwać skurcze. Po badaniach miała usłyszeć od personelu medycznego, że poród jeszcze się nie rozpoczął i może wrócić do domu. Kobieta pojechała do domu, ale wtedy zaczęła rodzić w łazience… Jak relacjonowała pani Wiktoria w materiale Kanału Zero, przy porodzie pomagała jej teściowa. Na pomoc przyszła również sąsiadka, która jest pielęgniarką. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Matka i noworodek trafili do szpitala. 

Strach o życie noworodka

O dramatycznym porodzie dowiedział się także 26-letni partner kobiety, ojciec dziecka. Jak opowiadał Wirtualnej Polsce, otrzymał telefon od siostry, która powiedziała mu, że jego partnerka urodziła w łazience, że noworodek upadł na podłogę i nie dawał oznak życia. Mężczyzna nie wiedział, czy jego dziecko żyje. Wstrząśnięty i wściekły na to, co się wydarzyło, pojechał do szpitala. Chciał dowiedzieć się, co dzieje się z jego partnerką i dzieckiem. Kiedy dotarł na miejsce, przed oddziałem ginekologiczno-położniczym doszło do awantury. 

Emocje wymknęły się spod kontroli

Mężczyzna stracił panowanie nad sobą. Zaczął wyzywać personel medyczny i niszczyć wyposażenie szpitala. O awanturze powiadomiono policję. – Kryminalni z Wawra zatrzymali 26-latka, który awanturował się w szpitalu z położnymi i pracownikami SOR-u – wyjaśnia podinsp. Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji na Pradze-Południe. – Mężczyzna znieważał pracowników, groził im i naruszył ich nietykalność cielesną. W złości zaczął również demolować wyposażenie placówki. Zniszczył drzwi, uszkodził przyciski w windzie, gaśnicę i dystrybutor do wody. Straty oszacowano na ponad 67 tys. zł. 26-latek usłyszał cztery zarzuty: gróźb karalnych, znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej i zniszczenia mienia – dodaje podinsp. Węgrzyniak. 

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie 26-latka. Sąd nie zgodził się jednak na aresztowanie mężczyzny. Postępowanie nadal nadzoruje prokuratura.

Policja zatrzymała 26-letniego ojca noworodka. Fot. KPP Wawer

Co na to dyrekcja szpitala?

Sprawa ciężarnej, która miała zostać odesłana ze szpitala i urodziła dziecko w domu, a także późniejsza awantura i demolowanie szpitala przez ojca dziecka wywołały ogromne emocje w mediach społecznościowych. Pod adresem szpitala posypały się krytyczne komentarze i oskarżenia. W piątek, 16 października, dyrekcja Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego wydała oficjalny komunikat, w którym odniosła się zarówno do opieki nad ciężarną pacjentką, jak i późniejszej awantury.

– Przedstawiany w mediach opis zdarzenia jest niezgodny z prawdą w zakresie istotnych faktów mających znaczenie prawne, zarówno pod kątem świadczeń medycznych udzielonych pacjentce, jak i zachowania osób jej najbliższych – podkreśla w komunikacie dyrektor szpitala Elżbieta Mickiewicz-Dytko. Według dyrekcji kobieta została przyjęta na oddział ginekologiczno-położniczy, gdzie wykonano badania i poddano ją obserwacji. Szpital zaprzecza, że personel odesłał ciężarną do domu. – Personel medyczny oddziału zaproponował pozostanie w szpitalu celem dalszej obserwacji. Pacjentka wyraziła wolę powrotu do domu. Personel uszanował wolę pacjentki, udzielając zaleceń medycznych – czytamy w oświadczeniu. 

Czy życie dziecka było zagrożone?

Dyrekcja szpitala odniosła się również do stanu zdrowia kobiety i noworodka po porodzie w domu. – Ponowne przyjęcie do szpitala nastąpiło również zgodnie z procedurami, po porodzie domowym. Pacjentka oraz dziecko byli w dobrym stanie i nie znajdowali się w stanie zagrożenia życia ani zdrowia – podkreśla dyrektor Elżbieta Mickiewicz-Dytko. Szpital zapewnia także, że wszystkie czynności medyczne były zgodne z obowiązującymi standardami i zasadami sztuki lekarskiej.

Szpital ujawnia kolejne szczegóły

Dyrekcja odniosła się także do agresywnego zachowania ojca noworodka, który przyjechał do szpitala po porodzie jego partnerki. – Z relacji uczestników zdarzenia (pracowników szpitala) wynika, iż osoba bliska pacjentce zachowywała się agresywnie, wulgarnie i stosowała przemoc fizyczną wobec innych bliskich pacjentki oraz personelu medycznego oddziału – czytamy w komunikacie. Dyrekcja podkreśla, że zarówno agresywne zachowanie mężczyzny, jak i niszczenie wyposażenia szpitala zostały zarejestrowane przez kamery monitoringu. Nagrania przekazano organom ścigania. 

Dyrekcja szpitala podziękowała również pracownikom oddziału za pomoc jednemu z członków rodziny pacjentki, który według szpitala padł ofiarą przemocy. Nie wyjaśniono jednak, kim była ta osoba ani w jakich okolicznościach została zaatakowana.

Rodzina domaga się wyjaśnień

Rodzina pacjentki nie zgadza się z wersją wydarzeń przedstawioną przez dyrekcję szpitala. Jak podaje Wirtualna Polska, mecenas Maciej Kryczka, jeden z obrońców 26-latka, złożył do Rzecznika Praw Pacjenta skargę dotyczącą opieki medycznej nad ciężarną. Chodzi przede wszystkim o wyjaśnienie, dlaczego kobieta wróciła do domu tuż przed porodem i czy personel szpitala prawidłowo ocenił jej stan zdrowia.

To jednak osobna sprawa, niezależna od postępowania karnego przeciwko 26-latkowi. Jego obrońcy tłumaczą zachowanie mężczyzny silnymi emocjami i obawą o życie dziecka. 

Międzyleski Szpital Specjalistyczny przy ul. Bursztynowej w Wawrze. 

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama