Reklama
HISTORIA

Hordliczkowie z Trąbek. Szklane dziedzictwo i rodzinne pęknięcie

Najpierw była huta szkła i osada Czechy, która stała się dumą. Potem przyszła sława, pieniądze, rozwój i szacunek dla pracy ludzi związanych z hutą. Ale za historią szklanego imperium Hordliczków kryje się także rodzinny dramat, w którym pękało znacznie więcej niż szkło.
Hordliczkowie z Trąbek. Szklane dziedzictwo i rodzinne pęknięcie
Dwór Hordliczków w Trąbkach fot: rejestr zabytków

Pod koniec XIX w. w Przewodniku Otwockim znajdziemy propozycje wycieczki dla kuracjuszy leczących się w sanatoriach. Całodzienna wycieczka do Trąbek wydaje się wielce interesująca i na tych warunkach, które proponuje przewodnik, chętnie i dziś bym się udała w podróż i zwiedziła hutę szkła Czechy w Trąbkach, ale też przyjrzała się ziemi garwolińskiej.

Podróż pociągiem i bryczką do Trąbek

Wsiadamy do pociągu jadącego z Warszawy do Lublina, bilet pierwszej klasy kosztuje 94 kopiejki, trzeciej klasy już tylko 36 kopiejek. Wysiadamy na stacji Pilawa i przesiadamy się do bryczki lub furmanki. Jedziemy do Trąbek, to tylko 4 wiorsty. Nawierzchnia drogi bardzo dobra, zadbana. Podróż trwa od 45 minut do jednej godziny, zależy od pogody i sprawności woźnicy i koni. Warto na początku zwiedzić park i udać się do restauracji na posiłek. Restauracja proponuje bardzo smaczne jedzenie. Na miejscu jest też sklep spożywczy, czyli zamiast restauracyjnego obiadu można w nim kupić prowiant. W parku mieści się zwierzyniec, czyli kilka sztuk jeleni i saren. Zwiedzanie zakładu to duża przyjemność, bo gospodarze są mili, z chęcią objaśniają proces produkcji, warto zobaczyć szlifiernię i malarnię i na końcu zwiedzania odwiedzić sklep z pamiątkami, gdzie znajdują się szklane bibeloty wyprodukowane w zakładzie. Potem powrót na stację, kolacja w Pilawie i odjazd do np. Warszawy czy Otwocka. Piszę o tej podróżny dlatego, że jest ciekawa i dająca nam pogląd na temat piękna okolic, gdzie są mieszane lasy, urozmaicony teren i ciekawa osada przyfabryczna stworzona w 1835 r. przez Ignacego Hordliczkę.

Huta szkła fot: rycina z Polony

Kim był twórca największej w Królestwie polskim, a także w całej Rosji huty szkła?   

Przybył Ignacy Hordliczka do Polski w 1808 r. z Czech i w powiecie stanisławowskim założył hutę szkła. Był rok 1822. Huta istniała tu przez ponad 10 lat i pod koniec okazało się, że są trudności z drewnem, niezbędnym do jej sprawnego funkcjonowania. Przeniósł się więc Hordliczka do Trąbek i zbudował tu hutę i osadę dla pracowników huty. Dla siebie i żony wybudował dworek, niezbyt okazały, w którym będą mieszkać kolejne pokolenia rodziny Hordliczków. Osadę nazwał Czechy na cześć swojej ojczyzny. I tak osada Czechy obok Trąbek w ziemi garwolińskiej zaczęła być znana w całej Europie ze swoich szklanych wyrobów. Ignacy i Chrystiana z domu Neuman nie mieli dzieci. Postanowili wesprzeć prężnie działający zakład nowymi wspólnikami. I tak z Czech zostali sprowadzeni do Trąbek bracia Wilhelm i Ignacy nazywani synowcami Ignacego. Byli to synowie brata Ignacego, czyli przybyli do stryja. Był to znakomity pomysł, bo obaj pracowici i przedsiębiorczy umieli rozwinąć hutę tak, aby działała jeszcze prężniej i nawet rozwijała ilość i jakość asortymentu. Zakupione okoliczne lasy dawały dostatecznie dużo drewna i przestało grozić widmo przestoju zakładu. O samej osadzie napiszę w drugiej części, bo jest o czym. Bo to opowieść o szacunku dla robotników, dbanie o ich rodziny, stworzenie ludziom huty takich warunków, aby tu się rodzili, kształcili, wracali do Trąbek i pracowali za godziwe wynagrodzenie. 

Ogłoszenie reklamowe z 18 stycznia 1904 r. fot. Tygodnik Słowo nr. 13

Bracia Hordliczkowie zostali właścicielami Czech w 1854 r. Co jakiś czas w prasie ukazywały się ogłoszenia świadczące o tym, że w dobie rodzącego się kapitalizmu, istniały zakłady i ludzie wrażliwi na krzywdę innych. I tak np. w lipcu 1887 r. w Kurjerze Codziennym, Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności podaje do wiadomości, że Właściciel Fabryki Szkła i Kryształów (wszystko pisane wielką literą) pod firmą Ignacy Hordliczka Edward Hordliczka ofiarował dla Towarzystwa około 500 szyb. W czasie burzy gradowej szyby w zakładzie dla sierot i starców zostały wytłuczone z okien i dar tak znaczny od fabryki był godny podziękowań w prasie. Fabryka rozpoczęła produkcję szkła taflowego w 1857 i bardzo szybko zastąpiła szkło sprowadzane z zagranicy. Hordliczkowie dostarczali swoje szkło do najdalszych miast i wsi Cesarstwa Rosyjskiego. Wyrabiano szyby wielokolorowe do np. witraży, szyby karbowane. Produkowane były szyby niestandardowo wysokie do np. 60 cali.

Perypetie małżeńskie, które doprowadziły do tragedii

Ominę kilka lat i przeniosę czytelników do końca wieku XIX. Rodzina Hordliczków przez pokolenia zgromadziła spory majątek, byli szanowani, umieli szanować innych. Niestety przychodzi taki czas, zjawia się taki ktoś, kto może niechcący, bo jest tylko pechową osobą, a może z premedytacją potrafi zburzyć wiele. Kolejnym właścicielem Czech i majątku zgromadzonego przez pokolenia rodziny Hordliczków został Kazimierz Hordliczka syn Wilhelma i Laury. Urodził się w 22 sierpnia 1860 r. w Warszawie. Przemysłowiec, bankowiec i prezes zarządu, obywatel miasta Warszawy. Ożenił się z Eugenią z domu Mazaraki herbu Newlin. Eugenia była młodsza od męża o 4 lata, czyli byli właściwie rówieśnikami, ta różnica wieku nie miała znaczenia. Ślub odbył się w Warszawie w 1882 r. Urodziło się czworo dzieci, dwóch synów i dwie córki. Gdy rozpoczyna się historia zdrady i zdumiewającego jak na charakter mężczyzn z rodziny Hordliczków postępowania, najmłodsze dziecko Kazimierza, Halinka była maleńka (urodziła się w 1899 r.). W tym czasie rodzina mieszka w majątku Czechy we dworze, czasami przemieszkuje w Warszawie. Święta spędza na ogół w Czechach. Zaczęło się od tego, że Kazimierz nie spędza świat z rodziną, wszyscy to widzą, ale tłumaczą to tym, że Hordliczkowie to pracoholicy, że tłumaczenie o spotkaniach biznesowych nawet w czasie świąt jest prawdą, że jeśli żona to akceptuje, to znaczy, że nie ma się czym martwić.

Wanda i Kazimierz

Powodem nie spędzania przez Kazimierza świąt np. Bożego Narodzenia nie są biznesy, jest kobieta. W życiu człowieka o silnym charakterze pojawia się Wanda Józefa Suska, kobieta bardzo inteligentna, wykształcona, mająca opinię eleganckiej. No i jest o 16 lat młodsza od Kazimierza, ta różnica wieku będzie, moim zdaniem, mieć znaczenie w finale tej historii. Małżeństwo Eugenii i Kazimierza zostaje rozwiązane. Kazimierz poślubia Wandę, w dniu ślubu ona ma 36 lat on 52 i są zakochani.

CDN

Mapa ziemi Garwolińskiej z 1864 r. fot: WIG   

Przeczytaj również:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama